Idą święta. Będzie schabik, roladki, a może nawet węgorzyk – fajnie! A, że rybka lubi pływać, to i przy nie jednym stole humor biesiadnikom znacznie się poprawi. Gorzej jest na kilka dni przed coroczną biesiadą. To okropieństwo to zakupy!!!


Co roku tysiące rodaków wpada o tej porze w handlowy wir. Z przerażeniem patrzę na obłęd w oczach kupujących, kłębiących się w sklepach i na targowiskach. Ludzie rzucają się na towar, jakby za chwilę mieli ogłosić reglamentację i wprowadzić kartki na żywność i inne produkty. Śmiać się nie ma z czego, bo to szaleństwo ogarnie nas lada dzień.

Tylko po co? Nie po co kupować, tylko po co tak gnać? Świnek ubiją przecież tyle, że wystarczy na wyżywienie wszystkich naszych obywateli i jeszcze na nakarmienie z dziesięciu państw trzeciego świata. Szynek, baleronów i kiszonej kapusty też jest sporo. A mąki mamy tyle, że z wyprodukowanych z niej pierogów i klusek można by zrobić most do Szwecji.

Po co więc tak szaleć? Dla wszystkich wystarczy! Czasy nagich haków w mięsnych i przemytu rąbanki od teścia ze wsi mamy za sobą. Ja tam mam w nosie. Uganiał się nie będę. No, chyba, że żona mnie poprosi. Cholera, jak znam życie, to poprosi. To biegnę, bo w nowym markecie rzucili tanie kurczaki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>